Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chanyeol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chanyeol. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 marca 2018

Od Chanyeola CD Yui 'Dotyk barw'

Dzwonek na lekcje. Historia. Lekcja jak lekcja - można było się wiele dowiedzieć. Z czego niektóre rzeczy były naprawdę dość... intrygujące. Podparłem dłonią podbródek i obserwowałem klasę, słuchając jednak uważnie nauczyciela. Docierałem wzrokiem do Yui, kiedy usłyszałem głośny huk a następnie serię pisków. Spojrzałem w stronę hałasu, a widząc trzy pająki na podłodze (i rozbite szkło) to chyba źrenice mi się rozszerzyły. Pamiętałem jakie to były - a przynajmniej miałem taką nadzieję. Rozejrzałem się. Wszyscy weszli na ławki i krzesła. Przełknąłem ślinę. Gdyby miały skrzydła, zacząłbym krzyczeć i kwiczeć jeszcze głośniej niż tamte osoby.
- Pod żadnym pozorem nie schodźcie z bezpiecznych ławek. Pająki są mocno jadowite, więc odradzam konfrontacji z nimi. - Dzięki za pocieszenie, panie nauczycielu- Jeszcze raz na nie spojrzałem i zdałem sobie sprawę, że mimo tego że nie były ogromne - to sprawiały okropne wrażenie. No, i to że się bałem. Tylko, kurde, czego?
- To obecnie bardzo rzadki gatunek, który został cudem ocalony. Pochodzi z Ziemi, dlatego trzymam je w takim miejscu. Pech chciał, że moja niezdarność przewlokła je prosto na podłogę. Gdy zaczną się wspinać komuś na ławkę, radzę nie atakować - są bardzo szybkie. Wtedy zostaje wam uciekać do kogoś innego. - Przewróciłem oczami. Sam wręcz sika pewnie w gacie a próbuje uspokoić uczniów. I coś mu nie wychodzi. Kątem oka zobaczyłem że jeden z pająków się ruszył.
Szybsze bicie serca mnie totalnie rozproszyło.
One przecież nie mają nawet skrzydeł, więc czego się bałem? Rozejrzałem się z lekką paniką, spowodowaną swoją własną reakcją i nawiązałem kontakt wzrokowy z Yui. Uśmiechnąłem się lekko (co pewnie wyglądało komicznie) powodując u dziewczyny uśmiech na twarzy. Ale mój uśmieszek jak szybko się pojawił, tak szybko zniknął. Jeden z pająków był coraz bliżej mnie. Ignorując wszystko inne - rozmowy reszty, pogodę, dwa pozostałe pająki - obserwowałem go w strachu. A w momencie w którym podniósł swoje dwa patyki, czyli odnóża, spanikowałem.
I zeskoczyłem na podłogę, prawie depcząc robaka. W mniej niż parę sekund znalazłem się na krześle - o dziwo - tuż obok Yui. Obok niej nie było owych czarnych stworzeń i rozluźniłem się lekko. Poczułem nagle mrowienie w dłoni. Spojrzałem na nią.
Trzymałem ją za rękę.
Zmieszany ją zabrałem, kucając na krześle i ledwo się na nim mieszcząc. Nie tego się dzisiaj spodziewałem.
- Yui, jak myślisz długo będziemy tak siedzieć na tych ławkach i krzesłach? - zagadałem ją półszeptem. Mój wzrok nerwowo trafiał od jednej czarnej plamy do drugiej i trzeciej. Ja się nie bałem pająków, ani nic z tych rzeczy. Po prostu... tak wyszło. Byłem przecież spokojny, nie panikowałem... Chyba?

<Yui?>

Liczba słów: 425
Liczba punktów: 50 + 105 = 155

wtorek, 13 marca 2018

Od Chanyeola CD Yui 'Dotyk barw'

Kiedy dziewczyna mnie puściła, po prostu uciekłem. Tak po prostu. A to wszystko dlatego, bo mnie znowu dotknęła. Złapała za dłoń. 
Uspokajałem oddech, oparty o ścianę. Wziąłem kolejny wdech, już czując że wszystko jest w porządku. Usłyszałem kroki. 
- Wszystko w porządku? Wybacz że tak Cię złapałam za rękę, po prostu czułam że inaczej byśmy za szybko stamtąd nie wyszli. - Powiedziała cicho. Spojrzałem w jej kierunku. Spuściła lekko głowę w dół. Odchrząknąłem.
- Ze mną w porządku, ale przez ciebie możliwe że będę mieć większe problemy - zacząłem spokojnie, ale skończyłem warknięciem. 
- Sorki, wybacz - powiedziałem cicho, zdając sobie sprawę ze swojego niegrzecznego tonu głosu.
- Spoko, nic się nie stało - odparła, podnosząc głowę. 
- Więc Yui... Następnym razem, proszę cię, nie dotykaj mnie - otworzyła usta, żeby pewnie przeprosiłem, ale uciszyłem ją.
- Ale i tak dzięki za tą małą pomoc - uśmiechnąłem się. Staliśmy w odległości kilku metrów, więc nie zdziwiłem się, kiedy postanowiła do mnie podejść... Przy okazji potykając się o własne nogi.
Drgnąłem, ale nie ruszyłem się z pomocą. 
Z wiadomych przyczyn.
Na szczęście jednak poradziła sobie, po chwili stojąc wyprostowana, odgarniając włosy z twarzy.
Wyglądała na lekko zawstydzoną - nie dziwiłem się. 
- Sorki, znowu przeze mnie upadasz - zaśmiałem się, patrząc lekko w dół.

<Yui? Przy okazji, naprawdę sorki że takie krótkie ;-;

Ilość słów: 213
Otrzymane punkty: 50 + 55 = 105

środa, 28 lutego 2018

Od Chanyeola CD Yui 'Dotyk barw'

Gdy zauważyłem, że dziewczyna raczej nic sobie nie zrobiła z upadku, rozluźniłem się i oceniłem ją w myślach. Raczej niższa, luźno ubrana - a raczej po prostu wygodnie. W ciszy, obok siebie dotarliśmy do klasy. Na pytanie o to, jak się nazywam powiedziałem po prostu Chan. Odprowadziłem Yui wzrokiem, a potem usiadłem na swoim miejscu (czyli jakimś wolnym). Gdy nauczyciel wypowiedział moje imię i nazwisko, wstałem. Czułem na sobie wzrok innych i poczułem się trochę bardzo oceniany. Usiadłem trochę sztywnie, a w momencie w którym nauczyciel się przedstawił, zasłoniłem twarz dłońmi. To nie jest nawet śmieszne, nie pogrążaj się człowieku. Pokręciłem głową i postanowiłem uczestniczyć w lekcji najbardziej jak mogłem, nawet jeśli graniczyło się to z cudem. Wiedza wchodziła dość szybko gdy słuchałem, ale gdy zaczynał przynudzać - moja głowa potrafiła opadać, a oczy prawie się zamykały. Nie mogę zasnąć, nie mogę...
I wtedy nastąpił cud. Koniec lekcji. Jak poparzony podskoczyłem, wybudzając się całkowicie. Odchrząknąłem i wstałem, tak jak pozostali. Sala była już w połowie opuszczona więc mogłem również wyjść, nie narażając się na przepychanie.
Indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli. W drzwiach stanęła trójka chłopaków, bardzo podobna do tych których znałem w liceum i gimnazjum. Westchnąłem i rozejrzałem się. Ze zdziwieniem odkryłem, że w klasie byliśmy tylko ja i Yui.
- Cześć Uszaty - czarnowłosy z tatuażami był ich liderem. Zignorowałem go.
- No patrzcie, ignoruje nas - czerwonowłosy brat lidera. Czemu ja ich tak bardzo pamiętałem? No cóż, dość dobrze się znaliśmy. Chciałem coś powiedzieć ale usłyszałem głos Yui. Przez chwilę zapomniałem że tu jest. Jak powiedzą za dużo, lub o moim strachu, to dam im w mordę tak bardzo, że się nie pozbierają...

<Yui?

Ilość słów: 280
Otrzymane punkty: 50 + 70 = 120

wtorek, 27 lutego 2018

Od Chanyeola 'Dotyk barw'

Barwy.
Pomarańczowy, czerwony, różowy, a także żółty i niebieski.
Czy tyle wystarczy żeby odwzorować barwy zachodu słońca?
Ktoś by powiedział że nie, a ktoś inny - że tak.
Ja natomiast, połączyłbym te kolory tak, żeby tworzyły nowe odcienie, które sprawiają widok jeszcze ciekawszym. Szkoda tylko, że nie umiałem malować.
Westchnąłem, upijając łyk gorzkiej kawy i przeczesałem dłonią włosy. Odstawały na wszystkie strony, co mnie denerwowało, ale cóż mogłem zrobić. Nie wyprostuję ich, ani ich nie ułożę. Tak to już bywa z moimi prawie rudymi włosami. Niech żyją własnym życiem w domu, a podporządkowują się poza. Dopóki po zdjęciu czapki były ładnie ułożone, wszystko było fajnie.
Wziąłem kolejnego łyka i zmarszczyłem brwi, nie czując w ustach cieczy, a kompletną pustkę.
- Drugiej sobie zrobić nie mogę - wymruczałem nisko, odstawiając naczynie na blat i siadając przy stole, w celu zjedzenia czegoś. Nie powinienem pić o tej porze kawy, bo zazwyczaj rozbudzała mnie na trochę dłużej niż powinna, ale miałem trochę do roboty. Typu poukładanie rzeczy i sprawy finansowe. Otworzyłem szeroko usta i wpakowałem w siebie pół bułki. Bycie dużym = większe zapotrzebowanie na jedzenie. Uśmiechnąłem się pod nosem i dokończyłem w ciszy kolację, od czasu do czasu zerkając za okno. Musiałem się w nie wpatrywać - te kolory po prostu tak kusiły.
~
Budzik.
- Jeszcze chwileczkę, naprawdę - spróbowałem prawą ręką wymacać zegarek, ale natrafiłem na pustkę. Gwałtownie wyprostowałem się, uderzając głową o lampę.
- Głupia lampa - syknąłem, wstając i masując obolałe miejsce. Pobiegłem do hałasującego urządzenia i z wręcz nienawiścią, wyłączyłem je. Nie lubiłem hałasów, zwłaszcza tych co się źle kojarzyły. Rozciągnąłem się, postrzelałem kośćmi i ziewnąłem.
No, to dzisiaj tej akademii. Szybko się umyłem i przebrałem, dziwiąc się gdy zauważyłem że moje włosy nie wyglądały aż tak źle. W koszuli włożonej w rurki i płaszczu poszedłem wypić kawę i zjeść śniadanie. Zastanawiałem się czy to nie jest dziwne połączenie, bo chyba lepiej wyglądałaby koszulka, jakieś normalne spodnie i na to płaszcz. Ale jak już się stało, to już tak będzie.
Tak więc gdy było po wszystkim, ubrałem trapery i zimową kurtkę, wraz z czapką na głowę. Owinięty prawie jak w cebulkę wyszedłem z ładnego, ale taniego mieszkania i ruszyłem w drogę. Cieszyłem się, że w nocy postanowiłem przestudiować mapę miasta kilka razy, przez co teraz dość szybko znalazłem się tam gdzie powinienem.
Wręcz wskoczyłem do budynku, w którym miałem się znajdować. Trochę zdyszany, bo pomyliłem godziny, rozejrzałem się i skierowałem się do szatni, gdzie zostawiłem swoją odzież wierzchnią i pognałem na lekcje. Po drodze, właśnie na zakręcie wpadłem na kogoś. Odskoczyłem jak poparzony, nawet nie myśląc żeby pomóc tej osobie wstać.
- E... Sorki - odparłem lekko przestraszony, że owa osoba może być wściekła lub pomyśli że jestem źle wychowany. 

<Ktoś?>

Ilość słów: 453
Otrzymane punkty: 50 + 115 = 165

niedziela, 25 lutego 2018

Park Chanyeol

I regret always disappointing you